Dawno, dawno temu… Historia Trener Emilii

Każdy z nas ma swoją historię, z innego powodu zaczyna trenować i ma inne cele. Historia Trener Emilii zaczęła się nieprzewidywalnie.

Wśród instruktorek czy trenerów zdecydowana większość opowiada, że sport był obecny od zawsze. U mnie było totalnie odwrotnie. Do 2012 roku nie robiłam totalnie nic z ciałem. Byłam zwolniona z w-f całe dzieciństwo. Zdziwiona/y? Tak, doskonale rozumiem jak to jest zaczynać od zera. Na siłownię poszłam chcąc się wyżyć, odreagować emocje, gdy moje życie prywatne właśnie przewracało się do góry nogami. To był strzał w dziesiątkę! Wątła, słaba, z oponką na brzuchu. Zerowym pojęciem o zdrowym stylu życia i odżywiania się. Ale wiedziałam, że chcę to zmienić i byłam uparta.

Od 2012 roku Klub Fitness Multifit stał się moim drugim domem i moją codziennością. Tam mój trener Marek Stojak przekazał mi całą swoją wiedzę, nauczył jak trenować skutecznie i bezpiecznie. To dzięki niemu moja sylwetka zaczęła się zmieniać. Przyszedł moment w którym klientki siłowni to mnie zaczęły pytać jak trenować. W tamtym momencie większość trenerów to byli mężczyźni. Tak powstał pomysł zajęć grupowych dla kobiet, które obawiają się siłowni ale oczekują większych efektów niż po zwykłym fitnessie.

Ja? Złotnik, artystyczna dusza? Cicha, szara, zakompleksiona. Pracująca z dala od ludzi w swoim zaciszu? A jednak. Bardzo się cieszę, że tak się potoczyło moje życie. Dało mi to niesamowitą szansę rozwoju. Zmiana sylwetki, nawyków żywieniowych, zmiana myślenia na temat ciała, pozbycie się kompleksów, poczucie się kobieco w swoim ciele to jedna strona medalu.

Druga strona medalu, to co równie ważne, to szansa do rozwoju emocjonalnego, duchowego, osobistego, do poszerzania świadomości, do uczenia się relacji z kobietami (które kiedyś totalnie nie istniały w moim życiu). Brzmi górnolotnie ale bez nauczenia się przez te lata jak rozmawiać z kobietami, czego potrzebują, jak reagować na trudne sytuacje o których często opowiadają – nie odnalazłabym się w tym zawodzie.

Już na początku przygody z siłownią zauważyłam, że z treningiem jest jak z życiem. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wiem, że praca nad ciałem ZAWSZE jest połączona z pracą nad umysłem i tym co myślimy na swój temat, jak podchodzimy do wyzwań. Rozwijam się „wewnętrznie” od lat by być lepszą trenerką ale równie dobrze mogę powiedzieć, że praca trenerki pozwoliła mi na rozwijanie się jako kobieta.

Z chęci przekonania kobiet do ciężarów, pokazania jak trening siłowy, oporowy pięknie kształtuje sylwetkę i nauczenia jak bezpiecznie trenować na siłowni, stworzyłam autorskie zajęcia grupowe – MultiWorkout. Zaczynałam z garstką kobietek na sali a obecnie w tej samej chwili kilkadziesiąt kobiet chce się zapisać na moje zajęcia. To dla mnie ogromna satysfakcja i potwierdzenie, że jestem w dobrym miejscu.

Już ponad 12 lat na siłowni. Mam za sobą różne etapy. Od treningów 2h codziennie po 3 treningi w miesiącu. Poznałam mnóstwo kobiet, które zmieniły moją perspektywę. I wiecie co? Kobieta to takie stworzenie, że póki nie poukłada sobie w głowie to najlepsza forma i świetna sylwetka nie sprawią, że będzie zadowolona z siebie. Mało tego, czasem ta głowa zrobi wszystko by jej się nie udało za wiele zmienić w sylwetce bo to wbrew temu co myśli na swój temat….

Ciąg dalszy tematu już w kolejnym wpisie.

Emilia Maremi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *