Wyobraź sobie wagę z dawnych lat, a na niej konsekwencje wyborów. Na jednej szali chwilową przyjemność zjedzenia swoich ulubionych pocieszaczy. Chwilową bo zjedzenie całej czekolady to raptem parę minut. W dodatku najczęściej pocieszamy się słodyczami, zajadamy problemy, uciekamy od nich, zamiast je rozwiązywać.
Na drugiej szali wyobraź sobie satysfakcję i zadowolenie z ciała, sylwetki, pewność siebie. To zdecydowanie dłużej trwające odczucia.


Gdy tak spojrzysz, wybór wydaje się prosty. Ale w życiu codziennym zapominamy, że to aż tak proste i widzimy bardzo krótkowzroczne i bez konsekwencji.
Tu nie chodzi o to by totalnie, restrykcyjnie odmawiać sobie wszystkiego. Chodzi o bilans, o wyrównanie proporcji między naszym podjadaniem a naszą aktywnością.
Chodzi o łapanie naszych zachowań, o świadomość dlaczego sięgasz po piątą czekoladę w tym tygodniu, kolejną paczkę chipsów, ciastek. Dlaczego kończysz dzień przed Netflixem, zamiast w tym samym czasie szczerze porozmawiać z najbliższymi o ich dniu, opowiedzieć o Twoim.
Może to nie czekolady Ci brakuje ale czyjegoś zrozumienia i wysłuchania?
W tym momencie już słyszę te teksty „łatwo Ci mówić”, „to co ja mam zrobić, nie mam siły wieczorem na nic”, „u mnie nic się nie zmieni, bo to wina x, y, z”.
Zmiany są trudne, czasem straszne…. ale są nam potrzebne. Zmiana nawyków i myślenia idą w parze.
Na start musisz chcieć coś zmienić, bo sama chwilowa motywacja z insta to za mało. Później postanowić, że to robisz i się tego trzymasz. Będą dni, że Twoim sukcesem będzie zjedzenie tylko jednej czekolady zamiast całej szuflady śmieci. I to jest ok. Tak bywa. Kolejnego dnia znajdziesz inny sposób jak sobie pomóc. Może wyjdziesz na siłownię, może na spacer z psem, a może na terapię.
Ważne by w ogóle zauważyć, że coś wymaga naprawy.
Trener Emilia Maremi | Trener Personalny Białystok


Dodaj komentarz