metamorfoza kobiecej sylwetki, trenerka Białystok

Metamorfoza ciała i głowy

Ta historia i przemiana wywołuje u mnie ciarki. Tu trafiła kosa na kamien, dwie uparte kobiety…

Przed rozpoczęciem współpracy ze mną, ta kobietka robiła 5 razy w tygodniu cardio, na siłowni lub z Chodakowską. Owszem, miała świetną kondycję, ale nie lubiła swojej sylwetki. Ciało było miekkie i wątłe. Jadła za mało, niewielkie ilości białka, często korzystała z diet pudełkowych 1200kcal, bardziej patrzyła na kcal niż wartości odżywcze posiłków. Jednocześnie za każdego cukierka robiła sobie wyrzuty. Miała ogromną presję co do wagi, potrafiła ważyć się codziennie. Wtedy około 61 kg. Patrząc w lustro wytykała to i owo. Do tego masa obaw, że przytyje jak tylko opuści cardio czy zje więcej.

Historia wielu kobiet – dlatego ma taką wartość.

Odpowiedzialna praca, własna firma, dwójka małych dzieci i masa obowiązków, którym trzeba sprostać. Przekonanie tej kobietki, że lepiej zadbać o sen zamiast o 4.30 rano wstawać na cardio nie było i nie jest nadal łatwe.

Przerzuciłyśmy się na trening siłowy, cardio stopniowo coraz mniej – w tym przypadku napędzało tylko presję. Z jedzeniem było najtrudniej, tutaj opór do zmian był duży. Trzymała się kurczowo diety pudełkowej ale dorzucanie większej ilości białka dawało efekty. Nadrabiałyśmy na treningu bo uparta i zmotywowana sztuka, to i treningi były mocniejsze.

Na chwilę obecną ciało zyskało zdecydowaną jędrność, pośladki podniesione, plecy pięknie zarysowane, brzuch i nogi wysmuklone.

Minus 4cm w talii i linii pępka, pomimo, że waga pokazuje nadal 61kg! Całe ciało wygląda zdrowiej i zgrabniej.

A teraz to co najbardziej cieszy i daje największą satysfakcję: doczekałam się usłyszeć od niej, że jest zadowolona ze swojego ciała, przestała się ważyć, zaczęła lubić swoje odbicie w lustrze. Zrobiła kawał pracy nad postrzeganiem siebie, więc warto jej pogratulować.

Body & Mind & Food – moje podejście do kształtowania sylwetki, takie które tworzy trwałe przemiany. Tu potrzeba czasu, konsekwencji i świadomości kierunku. Nie da się kogoś jedną motywacyjną gadką przekonać, że ma przestać się bać jedzenia. Tu nie o motywację chodzi ale o zdrową zmianę myślenia.

Wielu kobietom nie pomoże wrzucenie jej kolejnych nakazów, kolejnego godzinnego cardio i haseł „masz się zmęczyć i spocić”.

Bardzo często trzeba jej powiedzieć „zwolnij, odpuść, odpocznij” a dopiero jak odetchnie to zabierać się do pracy.

blog trenerki body mind food

Jeżeli też potrzebujesz wskazówek jak polubić odbicie w lustrze, podrasować swoje ciało i nauczyć się zdrowo i racjonalnie jeść to napisz do mnie.

Trenerka Emilia Maremi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *