Na przełomie maja i czerwca odbyły się pierwsze wyjazdowe warsztaty dla ciała i duszy w Cicho Cichuteńko, w Rybakach. Myślami nadal wracam do tego weekedu. Pogoda nam pięknie dopisała i mogłyśmy w pełni skorzystać z tego wolnego czasu.



Wszechogarniająca zieleń, śpiew ptaków całą dobę i brak zagięgu. A wszystko po to aby dziewczyny mogły powiedzieć światu „SPA-DAY to czas dla mnie” i przypomniały sobie jak to cieszy, gdy nikt nic nie chce.
To był czas połączenia relaksu ciała, z wiedzą na przyszłość jak radzić sobie lepiej, jak dbać o siebie w trudnych momentach. Temat warsztatów „Emocjonalne BHP i pierwsza pomoc w kryzysowych sytuacjach”.
Czas zatrzymania się na tu i teraz, pogłębienia świadomości siebie, zauważenia z czym się mierzymy na codzień. Rozmawiałyśmy o sposobach na stres i tym w co uciekamy od problemów, o żółtych i czerwonych flagach od ciała i zauważaniu ich w porę. Nie tylko zajadanie emocji ale i szereg innych zachowań. Szczerość i kameralność warsztatów pozwoliła na poszerzenie perspektywy, zauważenie, że każda z nas ma trudności i bardzo często reagujemy podobnie. Świadomość tego sprawia, że jest nam lżej, przestajemy się czuć samotne w troskach. Samo wypowiedzenie na głos problemu czy uświadomienie go sobie i nazwanie, bardzo często zmniejsza jego moc i wraca nasza sprawczość.



Masaż relaksacyjny, klasyczny i bańki chińskie + jacuzzi i sauna
To jak bardzo dziewczyny potrzebowały relaksu ciała pokazywały ich twarze po wyjściu z masażu. O masaże relaksacyjne i klasyczne pleców, karku i twarzy zadbała Marta Bobrowska. Masaż bańką chińską ujędrnił uda i pośladki a wieczorami dziewczyny wygrzewały ciałka w jacuzzi i saunie. Tego zdecydowanie potrzebowa każda z nas. Na codzień zbyt mało uwagi skupiamy na regeneracji ciała, żyjąc w pędzie i na autopilocie. Zwyczajnie brakuje na to czasu. Tu miałyśmy na to przestrzeń.



Treningi na zielonej trawce to wzmacnianie brzucha, elementy stretchingu i mobility. Delikatny ruch zakończony sesją wyciszenia układu nerwowego.
Nie mogło zabraknąć również ogniska i spaceru po lesie.
A to co również dziewczyny mocno doceniły to fakt, że nie musiały sobie same gotować. Zadbał o to Robert Szymański, a posiłki były skomponowane tak by zawierały dużą ilość białka, by uczyły jak układać proporcje na codzień by wspierać swoje cele sylwetkowe.


To był udany, pierwszy wyjazdowy weekend pod hasłem „SPA-DAY to czas dla mnie”. Dziękuję dziewczyny!
Emilia Maremi

